34FR - droga ku końcowi!

Pułk Fizylierów im. Królowej Szwecji Wiktorii Nr. 34 kontynuował swój udział w Wielkiej Wojnie, pałając rządzą zemsty za utracenie swego sztandaru. Niebawem jednak wszystko miało się skończyć…

 

Żołnierze 34 FR przebywali na Froncie Wschodnim aż do momentu wycofania się Imperium Rosyjskiego z działań I Wojny Światowej. W 1918 roku, jako doborowa jednostka piechoty, ponownie przesłana została na Front Zachodni. Tym razem Fizylierzy nie byli pełni entuzjazmu. Zmęczeni przedłużającą się wojną żołnierze, jadąc koleją mijali kolejne miasta pełne głodnych oraz przygnębionych, utratą swoich bliskich, mieszkańców. Ci niegdyś witali na dworcach żołnierzy kwiatami, teraz często obrzucali ich wyzwiskami wykrzykując „Po co nam ta przeklęta wojna?!”.



Na Zachodzie ich celem było powstrzymanie kontrofensywy sił Ententy po nieudanych Ofensywach Marcowych, które miały być ostatnim gwoździem do trumny „przeklętych Francuzów i zdradzieckich Anglików”. Niemiecka obrona okazała się jednak nieskuteczna, a brytyjskie, francuskie i amerykańskie czołgi miażdżyły swoimi gąsienicami ostatnią szansę na zwycięstwo. Dnia 11 listopada 1918 roku, dla Pomorskich Fizylierów nastał koniec Wielkiej Wojny. Dzień po podpisaniu zawieszenia broni, rozpoczęto ewakuację żołnierzy zajmujących pozycje przyfrontowe.

 


Po ponad czterech latach nastał koniec tego koszmaru. Żołnierze Armii Cesarstwa Niemieckiego wracali do swych domów pełni dumy. Czuli się bohaterami, którzy dobrze wypełnili swój obowiązek wobec Ojczyzny. Nie było mowy o przegranej wojnie. Jednakże po ogłoszeniu postanowień Traktatu Wersalskiego, 28 czerwca 1919 roku, Niemcy obarczeni zostali winą za rozpętanie I Wojny Światowej. Karą za to było nałożenie olbrzymich odszkodowań wojennych jak i redukcja armii do 100 tysięcy żołnierzy- co uznane zostało za potwarz dla militarystycznych Niemiec. I w ten sposób 34. Regiment Fizylierów, jak i wiele innych posiadających piękne tradycje wojskowe, zniknął na zawsze…

 


W burzliwym Dwudziestoleciu międzywojennym perypetie byłych żołnierzy Pułku Fizylierów potoczyły się różnorako. Większość z nich wróciło do „cywila” próbując poukładać sobie życie po wojennych przeżyciach. Część z nich pozostało w armii, a jeszcze inni, skuszeni wysokim żołdem wstąpili do militarnych organizacji takich jak oddziały Freikorps, czy Grenzschutz w celu walki z panoszącymi się bojówkami komunistycznymi jak i z dawnymi towarzyszami broni- „Polnische Banditen” próbującymi wywalczyć sobie skrawek wolnej Polski w Powstaniu Wielkopolskim i trzech Śląskich.

 


Jednak po 199 latach istnienia (1720-1919) tradycje oraz pamięć o 34 FR nie umarły. Po latach walk Fizylierzy Viktorii zjednoczyli się w stowarzyszeniach weteranów. Jednym z nich był „Stahlhelm”- ogólnoniemieckie zrzeszenie żołnierzy byłej Kaiserlische Armee. W latach dwudziestych wiele z tych stowarzyszeń postanowiło uczcić pamięć o swoich kamratach. W Świnoujskim parku zdrojowym wybudowano kamienny postument upamiętniający poległych Fizylierów z 34 FR, który stał tam do zakończenia II Wojny Światowej, lecz to materiał na osobny artykuł.

 


W 1930 roku świnoujscy fizylierzy ponownie zwarli swe szeregi. We Włoszech, po przebyciu długiej choroby płuc zmarła honorowa szefowa pułku Wiktoria Badeńska. Jej ciało przewieziono pociągiem z Rzymu do Świnoujścia, gdzie następnie miało być przeniesione na okręty szwedzkiej marynarki wojennej i przetransportowane do ojczyzny. Podczas uroczystej i przygnębiającej, ceremonii po raz ostatni oddali honory swojej Szefowej.

Prasa z tamtych czasów tak opisuje to wydarzenie:
Tysięczne rzesze pogrążonych w żałobie ludzi oczekiwały na trasie przejazdu pociągu, na Bulwarze i przed Kapitanatem. Tutaj cumowała szwedzka eskadra , w gotowości do zabrania szczątków królowej i przewiezienia ich do ojczyzny. Na rufowym pokładzie „Drottning Viktoria” stał katafalk spowity czarnym aksamitem. (...) Droga od torów do trapu okrętowego przykrywała także czarna tkanina Na wysokich masztach przy Bulwarze powiewały flagi w barwach narodowych Szwecji i Niemiec opuszczone do połowy masztów. Marynarze z dwóch kompanii szkoleniowych stali wzdłuż torów z pochodniami. Na prawym rogu Kapitanatu zebrali się dawni żołnierze Regimentu Viktorii, by swej najwyższej zwierzchniczce oddać ostatni raz honory. Czekali też przedstawiciele władz i duchowieństwa. Głęboka cisza zaległa nad miejscem uroczystości. Powoli prawie bezgłośnie wtoczył się pociąg specjalny. Nocną ciszę rozdarły dźwięki dzwonów nocnej z wież wszystkich świnoujskich kościołów. Pociąg stanął. Król Szwecji Gustav wysiadł z pociągu w otoczeniu orszaku. W jego otoczeniu znalazł się książę Wilhelm Pruski i szwedzcy duchowni. Trumna stała we włoskim wagonie towarowym udekorowanym barwami Szwecji i herbami rodziny królewskiej. Do trumny przystąpił Generalny Superintendent Kahler ze Szczecina i wygłosił krótką, chwytającą za serce mowę, w której przypomniał m.in. drogę do kraju szwedzkiego króla Gustava Adolfa, który w 1632 r. z Wolgastu także w trumnie powracał do Szwecji. Król przykląkł, zmówił krótka modlitwę i podziękował wszystkim uczestnikom uroczystości. W rozmowie z duchownymi monarcha rzekł, że nadszedł czas, gdy dobra królowa po wielu cierpieniach zaznała spokoju.

 

Dzisiaj, po niemal 300 latach od powstania pułku, historia oraz tradycje Fizylierów nadal kultywowane są przez pasjonatów. Jednym z nich jest grupa rekonstrukcyjna 1 Drużyny 1 Plutonu 9 Kompanii III Batalionu 34 FR stacjonująca w Forcie Gerharda. Z dumą, na naramiennikach swoich mundurów, noszą odznakę pułkową, opowiadających odwiedzającym o jakże wspaniałej historii 34. Pułku Fizylierów.

 

 

 

Dni Twierdzy 2014 w Forcie Gerharda

Autor: swinoujskie.info
Czas: 18:47
Data dodania: 11.21.2014

Bitwa Piekło Okpów, Fort Gerharda Świnoujście 20 lipca 2013

Autor: Mati Mati
Czas: 22:06
Data dodania: 11.21.2014

Fort Gerharda Inscenizacja 2013 Piekło Okopów

Autor: Wojtek Rudzki
Czas: 19:47
Data dodania: 11.21.2014
YouTube