Do fortu trafią obrazy fałszerza

 „Kantyna Wiktoria” w Forcie Gerharda jest już prawie gotowa. Pomieszczenie powstaje w jednym z najbardziej urokliwych zakamarków - w redicie świnoujskiej twierdzy. Oprócz stołów, kominka i klimatycznych gadżetów będą także obrazy ważnych osobistości z XVIII wieku. Będą to dzieła tajemniczego fałszerza, który specjalizuje się w postarzaniu współcześnie powstałych malowideł.


- To piękne miejsce do opowiadania pięknych historii - mówi Piotr Piwowarczyk, gospodarz Fortu Gerharda - W redicie naszego fortu powstaje nowa sala edukacyjna, bo jest zapotrzebowanie na lekcje muzealne, które dotąd najczęściej odbywały się w maju, czerwcu oraz we wrześniu. Tymczasem od ponad dwóch lat grupy chcą, żeby podobne lekcje przeprowadzać także w chłodne miesiące, jesienią i zimą.


Patronką 34. Pułku Fizylierów była Królowa Szwecji Wiktoria. Jej imieniem zostanie nazwana także kantyna. Pierwsze dwa bataliony stacjonowały w Szczecinie, ich koszary mieściły się w budynkach dzisiejszego uniwersytetu. Trzeci batalion swoją siedzibę miał w Świnoujściu, w budynku, w którym dzisiaj jest magistrat.



W pomieszczeniu na ścianach zawisną wizerunki królowej Wiktorii, Antoniego Wilhelma Radziwiłła, adiutanta cesarza Wilhelma I oraz Gerharda Corneliusa de Walrawe, XVII-wiecznego projektanta pruskich twierdz.


- Zapewne w związku z klątwą ciążącą nad Gerhardem nie zachowała się jego podobizna, ale nasz artysta przygotuje obraz opierający się na rysie psychologicznym tej postaci. Jesteśmy pewni, że wyjdzie świetnie. Nasz fałszerz, chociaż oczywiście określenie te bierzemy w dużym cudzysłowie, będzie stylizował obrazy na starodawne, pochodzące z czasów, w których żyły wspomniane osobistości. W ruch pójdzie papier ścierny, dzieła będą opiekane w piekarniku. Artysta pochodzi ze Świnoujścia, ale mieszka w Warszawie - zdradza P. Piwowarczyk.


Ważnym miejscem w sali jest kominek. Prusacy obok klatki zbudowali niegdyś przewód kominowy. Najprawdopodobniej dawniej stał tutaj piec kaflowy. Kominek został podłączony do oryginalnego przewodu kominowego. Są też ławy nawiązujące do mebli w żołnierskich kantynach, dwa oryginalne kominki grzewcze i lampy z żarówkami Edisona, nawiązujące do tych, które oświetlały wnętrza koszar, gdy pojawiła się elektryczność.


Tekst i fot. Bartosz Turlejski Kurier Szczeciński

 

YouTube