Niezwykli goście opowiadali o służbie, która ich umocniła

„Codzienna służba w Bateriach Artylerii Stałej – żołnierze klerycy rocznika 1964-66” to tytuł wystawy czasowej którą od dzisiaj można oglądać w Muzeum Obrony Wybrzeża w Świnoujściu.  Wcielenie duchownych do wojska było formą walki władzy ludowej z Kościołem. Walki, którą państwo przegrało, bo służby nie spowodowały zmiany poglądów księży, za to okazała się cennym doświadczeniem i umocniła członków seminariów duchownych.


To fascynująca i jednocześnie nieznana historia. Ujrzała światło dzienne za sprawą muzealników, dziennikarzy oraz samych duchownych, którzy zgodzili się opowiedzieć o swojej służbie w rozlokowanych wzdłuż polskiego wybrzeża bateriach artylerii stałej.



Szalone czasy

Służba była sterowaną odgórnie formą walki z Kościołem, który według władz PRL był jednym z podstawowych przeszkód w kształtowaniu i upowszechnianiu socjalistycznego bytu. Wcielenie kleryków do trzech specjalnych jednostek wojskowych miało służyć walce z nowymi powołaniami. Jednostki kleryckie powstały w tym czasie w Opolu, Szczecinie i Gdańsku. Pierwszy pobór alumnów odbył się w 1955 roku, kiedy w kamasze wcielono 72 młodych mężczyzn. Kompanie podlegały bezpośrednio Głównemu Zarządowi Politycznemu Ludowego Wojska Polskiego. Wojciech Jaruzelski, wówczas wiceminister Obrony Narodowej, podpisał specjalne wytyczne, w których opisano metody „pracy” z klerykami, aby skutecznie zniechęcić ich do pozostania w stanie duchowym: „Nie ilość kaplic będzie decydować w o postępach laicyzacji, lecz dopływ kadry kleru”.


- Pobór do wojska odbywał się w myśl hasła „jak zachowają się biskupi”. Biskup Tokarczuk i jego oddziały poszły do wojska jako pierwsze. Później oddziały kieleckie biskupa Kaczmarka, a następnie oddziały warszawskie i gnieźnieńskie z kardynałem Stefanem Wyszyńskim. A później brali duchownych z zakonów i różnych diecezji – wspomina ksiądz Henryk Michalak. – Arcybiskupa Ignacego Tokarczuka pilnowało 64 agentów, a w żyrandolu schowano mu mikrofon. Zawołał malarza, który malował salon i zapytał: „Janek, to ty założyłeś ten podsłuch?”. Ten przyznał się, że zrobił to. Tokarczuk odpowiedział mu: „Nie bój się. To co ja tu mówię, to i tam powiem”.



Działoczyny nadal pamiętają

Wystawa, którą można oglądać w fortecznym Muzeum Obrony Wybrzeża powstała dzięki ks. Stanisławowi Bobulskiemu, który przygotował książkę poświęconą kleryckiej kompanii w BAS-ie i ks. Wacławowi Piszczkowi, który w czasie służby wykonywał zdjęcia. Obie relacje są współcześnie wyjątkowym materiałem historycznym o służbach we wszystkich Bateriach Artylerii Stałej. Dwuletnia służba kleryków w oddziałach artylerii nadbrzeżnej jest ciekawa również dla nas- muzealników!


Należy pamiętać, że w okolicach Świnoujścia również znajdował się jeden z takich kompleksów. Usytuowany półtorej kilometra od Międzyzdrojów, na Białej Górze- obiekty 17 BAS są dziś nawet częściowo udostępnione turystom.


W kolekcji naszego muzeum znajduje się ogromna, kilkunasto tonowa kopuła pancerna chroniąca dalmierz artyleryjski z Białej Góry- możliwość prezentowania jej istnieje dzięki współpracy z Wolińskim Parkiem Narodowym.


Podczas spotkania w forcie żołnierze klerycy dostali specjalne zadanie. Sprawdziliśmy, czy pamiętają działoczyny armaty B-13, która stoi na wejściu do twierdzy. Były małe problemy podczas ładowania, ale mimo upływu pół wieku klerycy pamiętali jak przygotować broń do wystrzału. Spotkanie żołnierzy kleryków odbyło się w ramach tegorocznych Dni Twierdzy na Wyspach, których nasze muzeum było współorganizatorem.



YouTube