Trzydziesty Czwarty w okopach Wielkiej Wojny

Baczność! Ogłoszona dnia 1 sierpnia 1914 roku o godzinie 18 mobilizacja Armii Cesarstwa Niemieckiego wzbudziła wielką euforię wśród społeczeństwa niemieckiego (przyp. Polacy jednak nie byli zbyt szczęśliwi na myśl o walce za „nie swoją sprawę”).

 

Ochotnicy tysiącami gromadzili się w punktach werbunkowych, rezerwiści zjeżdżali się do swoich rodzimych jednostek wojskowych, a poborowi służący wówczas w wojsku, pod dowództwem junkierskich oficerów, paradowali głównymi ulicami miast prezentując potęgę kajzerowskiej armii.

 


Naprzód, marsz!

Tak właśnie było z doborowym 34. Pułkiem Fizylierów im. Królowej Szwedzkiej Wiktorii. Po dołączeniu rezerwistów i osiągnięciu wymaganego stanu osobowego regiment wysłany został na Front Zachodni. Pociąg za pociągiem gnał w stronę francuskiej granicy. Z wagonów rozbrzmiewał śpiew żołnierzy jadących na wojnę. Morale było wysokie, a oni pewni zwycięstwa - tak bardzo, że składy jadących pociągów udekorowane były swoistym „graffiti” z pozdrowieniami: „Do zobaczenia w Paryżu!”


Gotuj, broń!

34. Pułk Fizylierów im. Królowej Szwecji Wiktorii, wchodzący w skład 3. Dywizji Piechoty, swój szlak bojowy I Wojny Światowej rozpoczął krwawymi walkami na terenie Belgii. Biorąc udział w wojnie manewrowej, jak cała armia niemiecka, poniósł duże straty. Do końca 1914 roku prawie pół miliona żołnierzy Kaiserlische Armee poległo, zaginęło lub zostało rannych. Żołnierze z „Trzydziestego czwartego” przekonali się jak straszna jest ta „nowa” wojna, na którą szli tak ochoczo.


Na pomoc Prusom Wschodnim

Atak armii rosyjskiej na Prusy Wschodnie oraz panika wywołana, wśród mieszkańców, widokiem hord kozackich , wymusiła na Dowództwie Głównym przerzucenie części wojsk z Frontu Zachodniego na wschód. 34. Pułk Fizylierów wchodzący w skład II Korpusu Armijnego błyskawicznie ruszył na odsiecz wschodnich granic II Rzeszy. „Na każdej stacji kolejowej, na której zatrzymywał się nasz pociąg byliśmy obdarowywani przez mieszkańców kwiatami, jedzeniem, a nawet całusami od młodych dziewczyn. No i jeszcze alkohol. Piwa mieliśmy tyle, że myśleliśmy, że nigdy się nie skończy. Szybko jednak okazało się jak bardzo się myliliśmy”- pisze we wspomnieniach jeden z żołnierzy.


Po dotarciu na miejsce Fizylierzy Wiktorii z marszu wzięli udział w krwawej Bitwie Łódzkiej zwanej przez żołnierzy „Verdun Wschodu”, a przez historyków „najciekawszą bitwą pierwszej wojny światowej”. Po pewnym czasie zostali przeniesieni pod Przasnysz, gdzie ciemne chmury zebrały się nad całym regimentem z Pomorza…


A teraz powiesz mi gdzie ukryłeś sztandar…

Przez kilka dni krwawych walk Przasnysz przechodził z rąk do rąk trzykrotnie. Podczas jednego ze szturmów wojsk rosyjskich na pozycje niemieckie, I Batalion 34. Pułku Fizylierów im. Królowej Szwecji Viktorii został okrążony przez nieprzyjaciela. Zamknięci w kotle fizylierzy walczyli dzielnie, broniąc się do ostatków sił. Jednak ich harda postawa bojowa nie uchroniła ich przed utratą pułkowej świętości, namaszczonych przez samego Kaisera- regimentowych kolorów.


Rosyjska propaganda z czasów Wielkiej Wojny ogłosiła zdobycie sztandaru 34 FR jako wielkie zwycięstwo nad germańskim agresorem. Powstało wiele legend związanych ze sceną zdobycia chorągwi. Jedna z nich opowiada o zdobyciu sztandaru po zaciekłej walce na bagnety, kiedy to jeden z rosyjskich żołnierzy wyrwał chorągiew z rąk śmiertelnie ranionego pruskiego oficera. Prawda jest jednak nieco inna. Dowódca I. Batalionu 34 FR, widząc, że sytuacja podczas bitwy jest beznadziejna, zawczasu nakazał ukryć sztandar. Fizylierzy posłusznie wykonali rozkaz mając nadzieję, że najlepszą kryjówką będzie studnia w pobliskiej wiosce. Po kapitulacji fizylierów sztandar został jednak odnaleziony. Żołnierze 3. Pułku Strzelców Syberyjskich wydobyli od jednego z fizylierów, z pewnością przy pomocy perswazji siłowej, informacje na temat ukrycia sztandaru.


Ciekawy jest fakt iż według tradycji wojskowych sięgających Starożytnego Rzymu formacja wojskowa, która utraciła swój sztandar, co było uznawane za plamę na honorze, powinna zostać rozwiązana. Jednak z racji dzielnej i bitnej postawy żołnierzy I Batalionu, który otoczony i doszczętnie rozbity, „Trzydziesty czwarty” nie został zdemobilizowany. Wierzący w zwycięstwo Fizylierzy Viktorii od tej pory pałali nadzieją na to, że kiedyś uda im się odzyskać sztandar tuż po wkroczeniu do Piotrogrodu - stolicy Imperium Rosyjskiego. Niestety nigdy do tego nie doszło…

 

YouTube