W forcie mają sposób na gryzonia - Doda straszy bobra!

Bóbr-szkodnik powrócił na wyspę Wolin w Świnoujściu i sieje spustoszenie w Forcie Gerharda. Pasjonaci historii znaleźli jednak sposób na gryzonia. Na pomoc nieoczekiwanie przybyła... Doda. A konkretnie największe przeboje artystki, które odstraszają bobra z powrotem do lasu!

 

Pierwszy bóbr, który pojawił się tutaj kilka lat temu został złapany przez pruskich żołdaków z Fortu Gerharda i przetransportowany do Wolińskiego Parku Narodowego. Jesienią zeszłego roku przybył tutaj kolejny gryzoń. Zaczął ścinać drzewa i straszyć kozy. Gospodarz fortu roku bezskutecznie apelował o pomoc. Półtora miesiąca temu, ku rozpaczy pasjonatów historii i wystraszonych kóz, bóbr powrócił.

 

 

 

- Dokonuje niebywałych zniszczeń - martwi się Dariusz Krzywda, nazywany sierżantem Bąblem - Skosił już 20 drzew. Najgorsze, że jest prawdziwym smakoszem i nie obgryza tych starych, ale dorodne buki i dęby. Zanieczyszcza tym samym fosę. Najgorsze, że zabrał się za drzewa rosnące nie nad samą wodą, ale te wyżej. Chcieliśmy, żeby to miejsce stało się zieloną oazą ciszy i spokoju pośród tego portowego otoczenia, ale bóbr nam to rujnuje. Podejrzewamy, że by tu nie przychodził, gdyby nie to, że wycięli las pod budowę gazoportu - dodaje.

 

Tym razem pruscy żołdacy postanowili jakoś sami sobie poradzić. Najpierw postawiliśmy na straży psa Juniora, który wypłoszył już z fortu niejednego złodzieja. Bóbr jednak okazał się sprytniejszy i zdołał dokonać zniszczeń.

 

- Naprawdę nie wiemy jak mu się to stało, że gryzoniowi udało się przedrzeć. Może wykorzystał chwilę nieuwagi Juniora. Pewne jest, że bóbr to prawdziwy komandos. Gdy pies zawiódł, to postanowiliśmy postawić na straży capa Halinę. Akurat kończy się ruja i cap straszliwie śmierdzi. Ale nawet ten odór nie powstrzymał intruza - kręci głową Piotr Kucharki, jeden z fortecznych żołdaków.

 

Gdy już zawiodły wszystkie tradycyjne metody, to pasjonaci postanowili rozpocząć z bobrem wojnę psychologiczną. Zamiast zasieków, psów i brzydko pachnących capów postawili na nowoczesną technologię.

 

- Czytaliśmy ostatnio książki dotyczące wojny psychologicznej, która bywa bardzo efektywna. Nabytą wiedzę postanowiliśmy wykorzystać w praktyce. Z kaponiery wyciągnęliśmy dwa ogromne głośniki i zaczęliśmy puszczać muzykę od g. 17 wieczorem do g. 8 rano. Efekt przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania - mówi Piotr Piwowarczyk, gospodarz Fortu Gerharda.

 

Pasjonaci najpierw postanowili wykorzystać muzykę Maryli Rodowicz. Doszli do wniosku, że jej piosenki nie tylko nie odstraszają bobra, ale dodają mu energii, bo ten zaczął obgryzać więcej drzew. Postanowili więc zmienić płytę. Przeboje zespołu Virgin, w którym śpiewa znana celebrytka Dorota Rabczewska okazały się strzałem w dziesiątkę.

 

- Najpierw puszczamy mu pruski marsz, żeby go trochę uspokoić. A później walimy w niego Dodą! - zdradza misternie układaną strategię walki z bobrem P. Piwowarczyk - Bóbr nie wytrzymuje tych wysokich dźwięków i ucieka do lasu. Doda okazała się od niego skuteczniejsza niż wystrzały z armaty, które w ogóle ignorował. Puszczamy mu trzy kawałki Dody z rzędu, m.in "Mam tylko ciebie", "Gorzkie łzy" i "Dżagę". Tych bodaj najbardziej nie lubi.

 

Pytamy się jeszcze pasjonatów skąd w ogóle w forcie wzięły się płyty Dody. Okazuje się, że zostały zakupione specjalnie z myślą o walce z bobrem. A jak wytrzymują puszczane w kółko przez wszystkie te godziny przeboje Virgin sami gospodarze fortu? - Mamy specjalne zatyczki do uszu. Innym razem puszczamy w kontr muzykę w naszym muzeum albo dokładnie zamykamy okna. Dla dobra tego miejsca trzeba trochę pocierpieć - tłumaczy P. Piwowarczyk.

 

 

Tekst i fot. Bartosz TURLEJSKI

 

 

 

 

 

 

Złośliwy Kaizer.. czyli bóbr psychopata

Autor: Fort Gerharda
Czas: 2:03
Data dodania: 03.25.2012

Doda wystraszyła bobra

Autor: Fort Gerharda
Czas: 2:43
Data dodania: 11.17.2014
YouTube