Zegar z wysadzonej twierdzy

Do Fortu Gerharda trafiła tarcza zegarowa, która przed laty zdobiła fasadę wewnętrzną nieistniejącej już Twierdzy Portowej w Świnoujściu. Fort nr 1 został wysadzony w powietrze w latach 70. ub. wieku w związku z budową portu. Po pięknym niegdyś obiekcie pozostały fundamenty, zdjęcia, wspomnienia i... skarby historii, które nadal czekają na odkrycie.


Tarcza przez lata znajdowała się w prywatnych rękach. Teraz będzie częścią ekspozycji w Forcie Gerharda. Plan jest taki, żeby połączyć ją z mechanizmem zegarowym i żeby pokazywała czas w fortecznym Muzeum Obrony Wybrzeża.

- Niestety, nie ma na terenie fortu wieży zegarowej, na której moglibyśmy zegar zamontować. Muzeum wydaje się nam więc najodpowiedniejszym miejscem na pokazanie tego niezwykłego eksponatu, jednego ze skarbów historii, które pozostały po Werk nr 1, wysadzonej za pomocą materiałów wybuchowych Twierdzy Portowej - mówi Piotr Piwowarczyk, gospodarz Fortu Gerharda. - Liczymy że zegar uda się przywrócić do używalności. Szukamy specjalisty który nam w tym pomoże. Nie jest to łatwe. To mechanizm z II połowy XIX wieku. Może za pośrednictwem artykułu w "Kurierze" uda się nam kogoś znaleźć- dodaje nasz rozmówca.


Twierdza Portowa w Świnoujściu istniała do lat 70. na prawobrzeżu Świnoujścia, rzut kamieniem od Fortu Gerharda i latarni morskiej. Ówczesne władze postanowiły zrównać ją z ziemią, żeby było miejsce na portowe place. Stało się tak chociaż fort wpisano w 1968 roku do rejestru zabytków i zinwenteryzowano. Wcześniej wokół fortu rozwijała się turystyka, a w samym obiekcie mieściło się schronisko młodzieżowe i knajpka. Ci, którzy pamiętają fort oraz mieszczące się tutaj osiedle Chorzelin, mówią, że było to piękne miejsce i szkoda, że władza w ten barbarzyński sposób potraktowała ten wyjątkowy obiekt. Kilka lat temu podczas prac ziemnych okazało się, że pozostał fundament fortu. "Kurier" pisał o tym kilkakrotnie. 

- Odbudowa takiego fortu jest praktycznie niemożliwa. Odtworzenie materiału i sama realizacja byłaby bardzo, bardzo droga - tłumaczą pasjonaci historii z Fortu Gerharda. - Można i trzeba jednak ocalić od zapomnienia skarby historii, które pozostały. Wiemy, że w prywatnych rękach są inne skarby historii z tego miejsca, m.in. dwa skrzydła głównej bramy. Czynimy starania, żeby trafiły do naszego muzeum.


Być może skarbów jest znacznie więcej. Jeden z pracowników uczęszczających w latach 70. w niszczeniu Twierdzy Portowej powiedział, że podczas wyburzenia do fosy wrzucono różne elementy m.in. część żelaznych pancerzy oraz starą lufę armatnią. Najpewniej rzeczy te nadal znajdująsiępod ziemią. Pasjonaci historii liczą, że przy okazji jakiś inwestycji, w porcie uda sięskarby historii wydobyć, żeby mogły trafić do muzeum.


Źródło: Bartosz Turlejski/Kurier Szczeciński

YouTube